Dom Ludzie Ostatnia podróż autostopem cz.7

Ostatnia podróż autostopem cz.7

5 min odczyt
0
0
56

Mordercy gejów z Łodzi nie udało się schwytać, chociaż sporządzono kilka jego portretów pamięciowych. Wynikało to prawdopodobnie z faktu, że środowisko gejów było w tamtym czasie bardzo hermetyczne, a wielu z nich nie chciało się przyznawać do swojej orientacji. Mężczyźni byli zabijani w trakcie lub tuż po stosunku. Oprawca był bardzo brutalny. Widziało go wiele osób. Był charakterystyczny, jego twarz zdobiły tatuaże.

Ta czarna seria rozpoczęła się we wrześniu 1988 roku. Milicja odkryła wtedy w starej kamienicy przy ul. Grabowej w Łodzi zmasakrowane męskie zwłoki. Samotnie mieszkający 37-latek leżał przygnieciony meblościanką. Miał skrępowane nogi i kilkanaście ran od ciosów nożem. Z mieszkania zniknęły: magnetowid i aparat fotograficzny oraz męska biżuteria. Początkowo zakładano, że jest to zabójstwo na tle rabunkowym. Dopiero później okazało się, że mężczyzna był homoseksualistą i obracał się w kręgu gejów, skupionych wokół „pikiety” przy dworcu kolejowym Łódź Fabryczna. Zabójca najpierw zapoznał się z 37-latkiem. Wzbudził jego zainteresowanie, po czym ten zaprosił go do domu. Po wspólnym wieczorze zabił go, a później splądrował mieszkanie.

Podróż autostopem
Podróż autostopem

Potem, co kilka miesięcy, dochodziło do kolejnych zabójstw łódzkich gejów. Łączyło ich jedno – potencjalnych partnerów poszukiwali właśnie w okolicach dworca Łódź Fabryczna, potem zapraszali go do swojego domu, gdzie rozgrywał się dramat. Zabójca przed opuszczeniem miejsca zbrodni zabierał stamtąd co cenniejsze przedmioty. Do ostatniego zabójstwa doszło w lipcu 1993 roku, potencjalnego sprawcę widziało kilka osób. To dzięki ich zeznaniom udało się sporządzić portret pamięciowy domniemanego zabójcy, który ukazał się w prasie lokalnej i krajowej. Mimo wytężonej pracy operacyjnej, przesłuchania kilkuset świadków i kilkudziesięciu zastawianych na niego pułapek, nie udało się trafić na trop poszukiwanego, młodego mężczyzny.

To było ostatnie z serii niewyjaśnionych zabójstw łódzkich homoseksualistów. Wprawdzie po tym czasie zdarzały się zabójstwa panów kochających inaczej, ale wszystkie zostały wykryte, a sprawcy osadzeni. Żadnego z nich nie można było połączyć z wcześniejszymi sprawami. Co zatem stało się z zabójcą z łódzkiej pikiety? Przestraszył się, że policja depcze mu po piętach? Wyjechał z Łodzi, zaszył się w jakiejś kryjówce, a jednocześnie opanował swoje chore żądze? Wyemigrował z Polski i kontynuował działalność gdzieś na drugiej półkuli? Te wszystkie wersje oczywiście są możliwe, jednak według policji rozwiązanie jest bardziej prozaiczne.

W latach 90. kilku świadków, którzy przewinęli się w śledztwie, zmarło w wyniku zarażenia HIV. Ćwierć wieku temu, AIDS zbierał o wiele bardziej krwawe żniwo niż dziś. Najprawdopodobniej seryjnego zabójcę spotkał ten właśnie los i tylko dlatego zaprzestał swojej działalności… Po latach, policjanci z Archiwum X w Łodzi wrócili do tamtych niewykrytych zabójstw.

Przeczytaj część ósmą –  Ostatnia podróż autostopem cz.8

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Ludzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Szczęśliwy związek przez całe życie – mówi psychiatra i psychoterapeuta

Szczęśliwy związek – O czym jest to zdanie? – O tym, że mężczyzna nie rozumie …