Krótka historia zabijania

Człowiek stosował trucizny już tysiące lat temu. W jaskini znajdującej się w masywie górskim Lebombo (Republika Południowej Afryki) odnaleziono przed kilkunastoma laty karbowane patyki sprzed 24 tysięcy lat. Po poddaniu ich analizie chemicznej okazało się, że wykryto na nich śladowe ilości trucizny – kwasu rycynolowego, substancji pozyskiwanej z nasion rącznika pospolitego. Na tej podstawie badacze doszli do wniosku, że nasi praprzodkowie stosowali tę substancję do zatruwania strzał używanych podczas polowania. To pierwsze znane w historii użycie trucizny przez człowieka.

Po raz pierwszy były one stosowane na szerszą skalę w starożytnej Grecji i cesarstwie rzymskim. W czasach rzymskich zatrute figi czy odrobina cykuty dodawana do posiłku zdarzały się niezwykle często. Cesarz rzymski Klaudiusz zmarł, gdy podano mu jego ulubione grzanki z grzybami. Przedtem on sam w podobny sposób wykończył kilku wrogów… Zresztą nie był jedynym cesarzem, który posuwał się do tak niecnych postępków. Czarująca urodą królowa Kleopatra znała przemyślne trucizny, którymi nasycała wieniec zdobiący głowę zaproszonego na ucztę znienawidzonego biesiadnika.

Reklama: Detektyw Dawid Wierdak

W średniowieczu pojawili się „profesjonalni” truciciele, którzy za odpowiednie honorarium oferowali swoje usługi zarówno możnowładcom, arystokracji, jak i zwykłym ludziom. Najpopularniejszą trucizną tamtej epoki był arszenik, który odkryto przy okazji doświadczeń alchemików. Przed wiekami substancji tej używano m.in. do trucia szczurów, które były plagą w większości miast

Europy. Dlatego jego sprzedaż nie podlegała żadnym ograniczeniom, a posiadanie arszeniku nie budziło żadnych podejrzeń. Jest to trucizna bez smaku i zapachu, dlatego można ją było ukryć w winie, konfiturach, potrawach. Z upływem czasu zabójcy posługujący się arszenikiem stawali się coraz bardziej pomysłowi. Arszenik wprowadzano kobietom palcem do pochwy lub nasączano nim knoty świec. Od zatrutej świecy umarł papież Klemens VII. Kiedyś arszenik nazywano „proszkiem na dziedziczenie”, bo spadkobiercy częstowali tą substancją bliskich, po których mieli przejąć majątek.

W okresie renesansu walka polityczna doprowadziła do rywalizacji: kto pierwszy kogo otruje. Większości trucicieli zbrodni nie udowodniono i nawet słynąca ze zbrodniczych skłonności Lukrecja Borgia jest wymieniana w encyklopediach jako domniemana trucicielka. Domysły domysłami, jednak do dzisiaj nie znaleziono dowodów jej niecnej działalności. Z drugiej jednak strony, badacze przeszłości nie mają wątpliwości, że trucizny odegrały istotną rolę w historii dworów królewskich. Były skutecznym narzędziem usuwania niewygodnych władców, pretendentów do tronu czy innych niepożądanych osób. Podanie trucizny było przy tym metodą prostszą niż choćby skrytobójstwo, a do tego o wiele bardziej elegancką!

Dopiero wiek XX, który przyniósł gwałtowny rozwój medycyny sądowej, a przede wszystkim toksykologii, spowodował, że trucizny nie są tak powszechnie stosowane jak w przeszłości. Nie znaczy to, że kroniki kryminalne nie odnotowują tego rodzaju przestępstw. Współczesne metody śledcze nie pozwalają trucicielom na spokojny sen, zaś obecna technologia umożliwia rozwikłanie wielu zagadek z przeszłości. Zdarza się, że dopiero dzisiaj dowiadujemy się o prawdziwych powodach śmierci wielu ważnych postaci w historii Europy i świata. Inna rzecz, że tajne służby nie rezygnują ze stosowania trujących specyfików do eliminacji przeciwników politycznych.

Bodaj najgłośniejszym przypadkiem ostatnich lat jest śmierć osiadłego w Londynie rosyjskiego dysydenta Aleksandra Litwinienki, byłego agenta KGB, późniejszego zagorzałego przeciwnika prezydenta Putina. Mężczyzna został otruty radioaktywnym polonem, który podano mu w filiżance zielonej herbaty na spotkaniu w mieszkaniu jego rosyjskiego przyjaciela. Jeszcze tego samego dnia trafił do szpitala z objawami ciężkiego zatrucia nieznaną substancją. Konał cztery tygodnie po zatruciu. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci był silnie promieniotwórczy i niezwykle toksyczny izotop polonu 210, który jest 250 tysięcy razy bardziej trujący niż cyjanowodór. W 2016 roku brytyjski sędzia Robert Owen przyznał, że był> agent został zamordowany przez rosyjskie służby, zaś Putin „prawdopodobnie zaaprobował zabójstwo.

Wszystkie części artykułu:

pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-1/

wangielskimogrodzie.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-2/

telematicsforum.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-3/

clumberspaniel.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-4/

weselnykamerzysta.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-5/

eventsbymarriott.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-6/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Ludzie

Jeden komentarz

  1. […] Trucizna dobra na wszystko cz.6 […]

    Odpowiadać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Szczęśliwy związek przez całe życie – mówi psychiatra i psychoterapeuta

Szczęśliwy związek – O czym jest to zdanie? – O tym, że mężczyzna nie rozumie …